Szukasz najnowszych nowinek na temat odchudzania u internetowych celebrytów? Uważaj. Możesz stracić nie tylko kilogramy ale i zdrowie. Z badań wynika, że w 8 przypadkach na 9, internetowi influencerzy dają złe rady dietetyczne i sportowe.

Choruję na łuszczycę. Mam małe wysypy w miejscach których nie zauważysz. Wszystkie znikają kiedy mam gorączkę. Czy to znaczy, że stan gorączki jest odpowiednim, skutecznym i pożądanym lekiem na łuszczycę? Oczywiście, że nie. Wiele lat temu, zanim jeszcze była taka moda, z ówczesnym chłopakiem stosowałam KETO dietę. Jedliśmy strasznie tłuste serki i mięsa. On schudł w mgnieniu oka, u mnie nie było widocznych zmian. Czy serki są tajną bronią w odchudzaniu ponieważ pan „Brajan” schudł? Jeśli jesteś Brajanem to może i tak. Ale jeśli Dżesiką to prawdopodobnie nie.

Dlaczego porady dietetyczne od internetowych celebrytów to loteria

Jeden z czołowych polskich specjalistów od zdrowia zaleca jedzenia jednego, wysokotłuszczowego posiłku dziennie. Inna specjalistka od zdrowia zaleca 2 beztłuszczowe, surowe posiłki dziennie. Następna przekonuje, że wszystko, co je przeciętny Polak jest złe i powinniśmy się żywić eko jagodami goji. Żadna z tych diet nie jest możliwa do utrzymania dla przeciętnego Kowalskiego. I wszystkie są poważnie niedoborowe jeśli nie zastosujemy szeregu zalecanych przez nich suplementów.

Nigdy nie wiesz, czy piękna figura to efekt dbania o siebie, genów czy zaburzonego odżywiania. I z pewnością nie możesz wiedzieć, jak rady podziałają na ciebie.

Zanim zechcesz upodobnić się do ulubionej influenserki, zastanów się:

Czy jej wygląd nie jest zasługą predyspozycji? To nie tak, że twoja ulubiona postać nie dba o ciało. Napewno dba. Ale jest duże prawdopodobieństwo, że ma genetyczne predyspozycje do bycia szczupłą, do konkretnej figury, a może ma też dobrego chirurga.

Czy twoja bohaterka nie ma za sobą historii związanej ze sportem? Może przez lata trenowała pod okiem trenerów i dietetyków.

Czy nie cierpi na poważne zaburzenia odżywiania, które ukrywa pod nazwą „zdrowa dieta”?

Czy piękne zdjęcia nie są zasługą stylistów, utalentowanych fotografów i programów do obróbki zdjęć?

Czy porada jaką zamawiasz jest naprawdę dostosowana do ciebie czy raczej taka, jak dla wszystkich, ewentualnie pochodzi z programu komputerowego, który stworzył zalecenia na podstawie pewnego algorytmu.

Bądź sceptyczna co do wszystkiego co dana osoba promuje swoim nazwiskiem. To nie jest praca społeczna tylko wielkie pieniądze.

Nigdy nie porównuj się z nimi. To jest prosta droga do frustracji i czucia się źle z samą sobą.

Według badań przeprowadzonych przez University of Glasgow, zaledwie 1 na 9 najpopularniejszych infuencerów z UK przekazywało wiarygodne i sprawdzone informacje na temat metod utrzymywania zdrowej wagi.

Naukowcy przestudiowali treści publikowane przez najbardziej wpływowe osoby w sieci. Okazało się, że większość z nich prezentuje jedynie opinie. Prezentowane treści rozmijają się z oficjalnymi zaleceniami opartymi na faktach. Ich porady nie mają poparcia w nauce. Przeanalizowano wpisy publikowane przez 9 najbardziej wpływowych postaci brytyjskich mediów społecznościowych. Punkty przyznawano w 12 kategoriach, m.in. za jakość posiłków, publikację informacji potwierdzonych naukowo. Tylko jeden blog, prowadzony przez dietetyka spełnił kryteria w 75%. Treści reszty influencerów nie spełniają podstawowych norm. „Specjaliści” od zdrowia publikują co chcą i są traktowani przez swoich czytelników jak guru. Prawo wolności wypowiedzi pozwala każdemu na wydawanie swojej opinii bez konieczności poparcia tego faktami. Problem w tym, że opinie są uznawane przez czytelników za inspirację.

Głos Influencera w sieci ma wielką moc. Zastanów się kogo słuchasz w kwestii zdrowia. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia, czy chciałabyś mieć gorączkę co drugi dzień by leczyć zmiany łuszczycowe i czy jadłabyś serek mascarpone by mieć idealne ciało? To byłoby mega głupie i szkodliwe. Ale gdybym miała 1mln followersów na Instagramie oznaczałoby, że wiem co mówię i warto mnie słuchać.

Zastanów się teraz. Skąd bierzesz informacje o zdrowiu? Od celebrytów, rodziny, partnera, przyjaciół, z gazet, z YouTube’a? Gdy otrzymujesz jakąś informację, która wydaje się dobrze wytłumaczona i logiczna, to czy bierzesz pod uwagę jak jej wykorzystanie wpłynęłoby na twoje życie. Czy byłoby ci z tym dobrze, czy to jest dla ciebie wykonalne, jakie będą koszty.

Weźmy dietę KETO. Mówią że leczy nowotwory i pozwala mieć super figurę. Czy to prawda? Czy w imię pięknej figury zrezygnujesz z warzyw, owoców, roślin strączkowych, kasz i wspólnych posiłków z bliskimi?
Czy zastosujesz te wszystkie zasady ponieważ wiesz, że fizycznie i psychicznie będziesz się czuć jak królowa życia, czy raczej w praktyce jedyne co zyskasz to figurę i poczucie wyższości nad innymi ludźmi. A stracisz spokój, siłę, przyjaciół. Czy wprowadzenie zmian zgodnie z jakimś trendem daje ci szczęście zawsze, czasami, czy nigdy?

A może lubisz być buntownikiem i stosować wszystkie nowinki, których nikt jeszcze nie akceptuje. Albo jesteś zdesperowana i zagubiona i szukasz jakiejś wskazówki w życiu, tożsamości. Bycie na diecie, zdrowe odżywianie, bunt to jest tożsamość. Ciężko to odrzucić bo nawet jeśli cię to krzywdzi to pozbyłabyś się tego, co wyróżnia cię wśród innych. Albo przeciwnie, wyłamałabyś się z grupy. Kiedy czujesz się zagubiona zwrócenie się ku nowinkom dietetycznym może dać poczucie kontroli.

Co jeśli twoja ulubiona blogerka schudła 10kg na diecie keto. Keto działa i mogę ci powiedzieć dlaczego. Testowałam i znam wszystkie założenia naukowe. Twoja ulubiona blogerka też zachwala. Czujesz się zainspirowana, też chcesz szybkich rezultatów? Zastanów się dobrze, czy życie bez węglowodanów jest dla ciebie możliwe. Czy twoja gospodarka hormonalna sobie z tym poradzi. Czy będziesz mieć wystarczająco energii. Bo to, że dieta jest trudna akurat ma mniejsze znaczenie. Kobiety dla urody potrafią się mocno poświęcić. Ale czy warto poświęcić dobre samopoczucie, równowagę wewnętrzną i regularne wypróżnienia (sorry ale codziennie kupki nie będzie) i wspólne posiłki z bliskimi dla płaskiego brzucha?

Internet jest pełen sprzecznych zaleceń dietetycznych. Wiele z influencerów zaleca bardzo bardzo restrykcyjne reżimy dietetyczne. Weźmy dietę bananową, promowaną przez osoby które raczej nie planują już zostać matkami. Kobieta na surowej diecie ma 7x większą szansę na zaprzestanie menstruacji. Surowa dieta, w wersji 80/10/10 lub 90/5/5. 80/90% kalorii pochodzi z węglowodanów a reszta z tłuszczu u białka. Skutkiem ubocznym jest utrata okresu i uczucie zimna, które, bez obawy (jak zapewniają osoby ją promujące) zniknie po kilku latach (!).

Testowałam wszystkie podejścia. Raw, zalecenia Anny Lewandowskiej, Ewy Chodakowskiej, Keto, Jerzego Zięby, Atkinsa, Eko, dietę wysokowęglowodanową, Dukana, Pepsi, Dąbrowskiej, Dietę Dobrych Produktów itd. I uwierz mi, nie czułam się dobrze na żadnej. Jednym z powodów było niedostosowanie żadnego z podejść dietetycznych do mojej indywidualnej sytuacji życiowej i potrzeb. Jedna każe jeść biały ser a zakazuje żółtego druga zakazuje sera w 100%, inna nakazuje banany, inna zakazuje. A ja białego sera nie lubię, banany tych od święta a owoce sezonowo. Posiłki na słodko są dla mnie deserami. Po koktajlach burczy mi w brzuchu i zwiększa się mój apetyt.

Każdy może robić ze swoim ciałem co tylko chce (prawie). To w porządku jeśli chcę stosować dietę Keto, jeden posiłek dziennie, raw, weganizm, dietę bananową, 3x do roku głodówkę dr Dąbrowskiej, low carb, paleo, omijać wszystkie potencjalne alergeny, żywić się jedzeniem w proszku. To jest dozwolone dla wszystkich pełnoletnich obywateli i tych młodszych pod kontrolą opiekuna. Ale co nie jest w porządku, to wykorzystywanie swoich wpływów i zasięgu do przekonywania innych do robienia tego samego, jeśli nie ma się pewności, że to jest naprawdę bezpieczne. A jeśli ma się genetyczne uwarunkowania do pewnego wyglądu, promowanie tego wizerunku jako efektu stylu życia jest jeszcze bardziej nie fair.

Źródło: