Zacznijmy od wyjaśnienia co to w ogóle jest otyłość. W naszym społeczeństwie wrzucamy do tego worka bardzo wielu skrajnie różnych ludzi. Chorych na otyłość nazywamy wszystkich, którzy nie są szczupli. Chorymi są nawet osoby perfekcyjnie zdrowe tylko, że grube. Grube ciało w kulturze diet to zawsze obiekt drwin i „pełnych troski” napomnień.

Zdrowe grube ciało zawsze prosi się o choroby i krótsze życie. Pomimo, że statystycznie dopiero otyłość powyżej BMI=35 przynosi realne zagrożenie dla człowieka. Statystycznie bo pamiętajmy że na poziomie jednostki (lub przynależności etnicznej) sytuacja może wyglądać całkiem inaczej.

Leczenie objawów

Zaraz usłyszę mnóstwo odpowiedzi, że przecież się leczy. Są kliniki leczenia otyłości, miliony gabinetów stosujących diety, ćwiczenia fizyczne i operacje zmniejszenia żołądka. Wszystko z marnym sukcesem.

Na dzień dzisiejszy sposób leczenia choroby jaką jest otyłość nie różni się od tego, co było 20 lat temu. Nie odkryto nic nowego, poza tym, że diety nie działają długoterminowo i że ludzie są zdrowsi i szczęśliwsi gdy nie są poddani presji szczupłego ciała.

Strategia jest nadal ta sama, nadal nie przynosząca zmian w skali społecznej:

dieta 1200-1500kcal dla kobiet, 1500-1800kcal dla mężczyzn

ćwiczenia fizyczne

wsparcie psychologiczne w utrzymaniu diety

leki lub operacja w skrajnych przypadkach

Potrzeba zmian systemowych

Kulturowo przyzwyczailiśmy się do obarczania całą odpowiedzialnością jednostkę. Bo przecież mamy prawo wyboru. Pierwszą branżą jaka się lata temu nie powołała była branża tytoniowa. Podobnie dzisiaj jest z biznesem spożywczym. Ludzie mają prawo do decydowania o sobie. Tylko że jednostka jest niczym kiedy zderza się z siłą propagandy spożywczej i całego świata fit. Człowiek staje jedną nogą prze pierogach od Magdy Gessler, drugą przy serniczku od Anny Starmach i bezglutenowym i bezcukrowym brownie od Anny Lewandowskiej. Z jednej strony pragniemy normalności i tradycji a z drugiej się jej nam zakazuje. Przydałoby się trochę konsekwencji w tym wszystkim.

Otyłość jako choroba wymaga pracy z człowiekiem i społeczeństwem. Wymaga pomocy psychologicznej i zmian systemowych. Jeżeli alkoholik lub narkoman wraca po terapii do domu w którym na stole leży kokaina a w lodówce chłodzi się alkohol. jakie ma szanse na abstynencję? Żadne.

Nie można zachować abstynencji od jedzenia bo to by się kończyło śmiercią. Otyłość nie jest uzależnieniem od jedzenia. Postrzeganie otyłości jako choroby wymaga znalezienie metod leczenia, które będą przynosiły długoterminowe skutki. Człowiek musi żyć w otoczeniu, które go wspiera, rozumie i nie wystawia na próby. Człowiek musi uzyskać pewne kompetencje, które pomogą mu w radzeniu sobie z życiem.

Gruby człowiek to też człowiek

Otyłość postrzegana jako choroba wymaga też szacunku dla osób chorych. Tak jak palacz nie jest wykluczany społecznie tak samo każdy kto ma problemy zdrowotne powiązane z otyłością ma prawo do godnego życia, bez wyzwisk. Nawet jeśli postanowi, że nic z tym nie będzie robił.

Jest masa przyczyn dla których człowiek nie potrafi przestać jeść albo je z innych przyczyn niż głód. Albo nie je tego, co mu służy. Próbując leczyć chorobę leczmy wszystkie przyczyny a nie tylko pozbywajmy się objawów. Odchudzanie jest tymczasowym usuwaniem objawu. Wymęczony restrykcjami, znienawidzoną aktywnością fizyczną albo ilością czasu który musi poświęcić każdego dnia człowiek, marzy o tym by tortura się skończyła.

Kto powinien się odchudzać?

Poważny problem pojawia się już na samym początku podejmowania decyzji o tym, kto musi podjąć radykalne kroki dla poprawy zdrowia a kto nie. Już kilkuletnie dziewczynki rozumieją, że w tym społeczeństwie muszą być na diecie. Mają to już wtłaczane do głów od samego początku. Bycie na diecie to nowa normalność kobiety.

A przecież, intensywna dieta odchudzająca, jako lekarstwo obciążone poważnymi skutkami ubocznymi, powinna być stosowane w ostateczności a nie przepisywana każdemu jakby to był masaż relaksacyjny. Ostatecznie dieta jest w naszej kulturze uniwersalnym środkiem na wszystko – prewencją, leczeniem, drogą do szczęścia, terapią depresji, terapią na złamane serce, drogą do kariery – co kto chce. Trochę dużo wymagań jak na zwykłe odmawianie sobie jedzenia.

Rozmiarów ciała które mogą (nie muszą!) być zdrowe też jest mnóstwo. My stworzyliśmy jednak taką wizję, że zdrowe ciało jest tylko jedno – to bardzo szczupłe i wymodelowane. Akceptowany jest jednak tylko jeden wzór. W związku z tym otyłości boją się wszyscy, nawet małe dzieci bo to się wiąże z odrzuceniem społecznym. Każde nieidealne ciało, również to zbyt szczupłe, wiąże się z ryzykiem odrzucenia społecznego. A my nie jesteśmy stworzeni do bycia samotnymi, nawet jeśli jesteśmy introwertykami. Wystarczy strach przed byciem odrzuconym by podjąć kroki, które nas wyniszczają.

Skoro otyłość jest chorobą, to gdzie empatia dla chorych, dlaczego “troska” jest okazywana głównie za pomocą wyzywania, straszenia, alienacji społecznej, niszczenia psychiki chorego i zachęcania do działań które nie poprawią jego zdrowia długoterminowo?

Jeśli otyłość postrzegamy jako chorobę to musimy stworzyć takie metody leczenia, które nie będą pchać ludzi do wyniszczających działań. Jeżeli priorytetem jest zdrowie, dużo musi się zmienić. Obecna metoda “leczenia” się nie sprawdza. Jeżeli jedno zagrożenie usuwane jest metodami, które wywołują inne zagrożenia to kto decyduje o tym, które zagrożenie jest bardziej groźne?

Kiedyś ktoś powiedział:

“Kiedy pracujesz jak szalony, aby schudnąć, twoje ciało reaguje na twoje wysiłki, jakbyś zaczął zapalać papierosa w garniturze z benzyny”.

To dokładnie tak jest.  Leczmy otyłość jeżeli klasyfikujemy ją jako chorobę. Ale leczmy ją tak by nie szkodzić. I Leczmy wtedy, gdy sytuacja leczenia wymaga.

Źródła:

healthaffairs.org

ncbi.nlm.nih.gov

Managing Overweight and Obesity in Adults

czytaj również: