Ciałopozytywny hejt nie jest lepszy od fit hejtu

Hejt Rodzi Hejt. Zawsze. Również ten, który ma dobre intencje. Widzisz, na samym początku drogi do samoakceptacji, kiedy na siłę wyrywamy się ze szponów kultury diety, kiedy trzeba pazurami bronić swojej godności i bronić się przed opresyjnym systemem – złość pomaga. W końcu jeśli się człowiek nie zezłości to nie ma chęci by się ruszyć. Bo w sumie niewygodne jest zawsze bezpieczniejsze niż nieznane.

I ja to rozumiem. Też tam byłam. Musiałam się wykrzyczeć, wyżalić, pozbyć namiaru żółci. Tylko w pewnym momencie zauważyłam, że nie idę dalej. Złość pomagała zacząć. Ale tkwienie w złości nie pomaga postawić kolejnych kroków. Ruszyć do przodu można znajdując własną drogę i pielęgnując w sobie spokój. Spokój ale też pragnienie by było lepiej, ambicję by się rozwijać.

Ja sama w pewnym momencie ucichłam. Nie umiałam już się odnaleźć w trybie wojny. Może się wydawać, że człowiek potrafi oddzielić życie prywatne od wojny w dobrej intencji. Ja nie umiem. Ja nie chcę być na wojnie. Ta wojna konsumuje całą mnie. Ona odciska piętno na wszystkich sferach życia. Jeśli ktoś mnie nie rozumie (kolejny raz) to mam mu do upadłego tłumaczyć o co chodzi?

Nie chcę wytykać palcami błędów innym ludziom. Nie chcę skupiać złości na jednostce. Chcę natomiast bardzo, tak bardzo że coś mnie od wnętrza rozsadza, pokazać że można żyć inaczej. Chcę otwierać oczy, wzbudzać pragnienia.

Pragnij życia. Pragnij go tak bardzo by mieć daleko gdzieś to, że ktoś sprzedaje ci kompleksy. Pragnij go tak mocno, by szukać swojej drogi tak długo aż ją znajdziesz. To ważne, bo jak już zapragniesz tego życia, to będzie ci wisieć daleko ile masz cm w biodrach, czy skóra jest gładka i czy bikini dobrze leży.

Wiem, że to długa droga. Trzeba sobie pewne rzeczy uświadomić. Dlatego pamiętaj, że trenerka to zawód. Modelka to też zawód. Tak samo jak lekarz, śpiewak operowy, kierowca rajdowy, projektant mody, kulturysta, balerina i inne. Do diabła, nie czujesz się źle bo nie kręcisz piruetów jak balerina i nie czytasz wyników badań jak lekarz. Nie masz kompleksów z powodu tego, że nie potrafisz śpiewać jak Pavarotti. Skoro tak, to nie czuj się też źle bo nie masz talii jak Ewa Chodakowska, proporcji jak Kendall Jenner i pośladków jak Sylwia Szostak. Jeśli chcesz koniecznie czuć się źle, bo nie wyglądasz jak one, to wstydź się też że nie grasz w tenisa jak siostry Radwańskie, nie zszywasz ludzi jak lekarz na chirurgii, i nie jeździsz jak Kubica. Aaa i nie skaczesz na nartach jak Adam Małysz.

No co, jak masz się wstydzić to tak jak należy.

Teraz powiesz że to nie to samo. A nie, bo to jest dokładnie to samo. Jedyna różnica jest taka, że Małysz, Kubica i profesor z wydziału medycznego nie starają się zarobić pieniędzy na tym, że ty marzysz by być jak oni. Owszem, to nie twoja wina, że sprzedaje ci się takie a nie inne marzenia. To nie twoja wina że idolem młodzieży nie jest naukowiec ale nagie wymodelowane ciało. Jednak skoro ty już tak dużo wiesz, możesz zdecydować samodzielnie co ma być dla ciebie ważne.