Stygmatyzacja wagi jest negatywnym ocenianiem zdrowia i charakteru człowieka na podstawie jego rozmiaru. Piętnowanie wagi i fobia tłuszczowa jak podaje WHO objawia się poprzez stereotypy i uprzedzenia. Obejmuje działania które wywołują izolację, marginalizację i nierówność np. brak dostępu do odpowiedniej opieki zdrowotnej, dyskryminacja w miejscu pracy czy szkole.

NEDA (Amerykańskie Narodowe Stowarzyszenie Zaburzeń Odżywiania) określa stygmatyzację wagi wiodącą przyczyną zaburzeń odżywiania. Najbardziej znanym czynnikiem środowiskowym przyczyniającym się do rozwoju zaburzeń jest społeczno-kulturowa idealizacja szczupłości. Pomimo, że oficjalna dyskryminacja ze względu na wagę nie jest dopuszczalna to zawstydzanie, obwinianie i “doradzanie z dobrego serca” zdarzają się wszędzie – w pracy, szkole, w domu, w gabinecie lekarskim.

Stygmatyzacja wagi to zjawisko, które nadaje dużej wadze większe znaczenie niż faktycznie ma. Obwinia ją o wszystkie choroby i życiowe niepowodzenia. Zaleca zrzucenie wagi jako lek na wszystkie dolegliwości i problemy w życiu. Innymi słowy traktuje dużą wagę jak największe zło tego świata a jej pozbycie się jako cudowny lek. Ale stygmatyzacja wagi wychodzi daleko poza bycie grubym i sam tłuszcz. Oddziałuje tak naprawdę na każdego.

Dyskryminacja

Badania pokazują, że ludzie grubi mają mniejsze pensje w porównaniu z ludźmi z podobnym doświadczeniem ale o szczupłych ciałach.

Ofiary piętnowania wagi zgłaszają, że lekarze i członkowie rodziny są najczęstszym źródłem problemu. Badania pokazują, że pracownicy służby zdrowia, rozmawiając z grubymi pacjentami, zwykle:

  • Dostarczają im mniej informacji na temat ich zdrowia
  • Spędzaj z nimi mniej czasu
  • Widzą ich jako niezdyscyplinowanych, denerwujących i niestosujących się do zaleceń.
czytaj -  Dyskryminacja z powodu wagi w gabinecie lekarskim

Dyskryminacja grubych ludzi jest niemal tak silna jak dyskryminacja rasowa i płciowa. Do tego stopnia, że nawet grubi ludzie nie chcą mieć ze sobą do czynienia. I to widać choćby w naszych mediach. Gruby polityk ma tylko młode i szczupłe partnerki. Gruba projektantka szyje ubrania tylko dla bardzo szczupłych kobiet.

Mylne diagnozy

Rozmiar człowieka nie jest tak mocno powiązany ze zdrowiem jak wierzymy. Wiele badań udowodniło, że pozytywne zmiany w stylu życia bez zwracania uwagi na spadek wagi (aktywność fizyczna, mniej stresu, zdrowsza dieta) wpływają pozytywnie między innymi na ciśnienie krwi, cholesterol, trójglicerydy, wrażliwość insulinową.

Czytaj: 4 sposoby na polepszenie zdrowia bez odchudzania

W samej populacji USA 31% ludzi jest mylnie zdiagnozowana lub nie otrzymuje diagnozy z powodu wartości BMI. Takie badania przeprowadziła psycholog Deb Burgard w 2010 roku. Wynikło z nich, że 16mln Amerykanów nie jest leczonych ponieważ ich BMI wskazuje na to, że powinni być zdrowi. Natomiast 55mln przepisuje się leczenie z powodu wysokiego BMI pomimo, że są zdrowi.

Czytaj: Nie ufaj BMI

Mikroagresja i ciągła fala krytyki bardziej szkodliwe niż tłuszcz

Przez stygmatyzację wagi ludzie unikają spotkań towarzyskich i ćwiczeń gdy ktoś na nich patrzy, są bardziej skłonni do objadania się, częściej mają problemy ze zdrowiem psychicznym i stosują szkodliwe metody kontroli wagi.

w 2009 roku przeprowadzono badanie, w którym porównano ludzi w tym samym wieku, tej samej płci, o tym samym wykształceniu i stanie zdrowia (pod kątem cukrzycy i nadciśnienia). Przeanalizowano jak często zgłaszają oni bycie chorym w ciągu 30 dniu. Okazało się, że to jak ludzie czują się w swoim ciele – jaki jest ich obraz własnego ciała, miał znacznie większy wpływ na ich zdrowie niż ich waga. Innymi słowy, dwie podobne kobiety będą się różnić w kwestii zdrowia zależnie od tego jak czują się w swoim ciele. Mogą mieć te same problemy zdrowotne jeśli mają te same kompleksy, nawet jeśli jedna będzie szczupła a druga gruba. Stygmatyzacja wagi ma większe znaczenie niż sama waga.

W społecznościach gdzie waga nie jest piętnowana, BMI i choroby są słabo skorelowane.

Nasilony strach przed tyciem napędza rozwój zaburzeń odżywiania, które są już plagą w naszym społeczeństwie. To choroba na którą ludzie cierpią w ukryciu i są chwaleni za wyniki jakie daje. Badania wskazują na to, że brak satysfakcji ze swojego ciała prowadzi do objadania się, braku aktywności fizycznej i tycia. Praktyka pokazuje, że stygmatyzacja wagi zniechęca do wprowadzania prozdrowotnych zmian. Promowanie braku satysfakcji z ciała w celu zachęcenia do odchudzania przynosi więcej szkody niż pożytku i prowadzi do gorszych wyborów w związku ze stylem życia.

Współczucie zamiast piętnowania wagi

Gdyby zawstydzanie było skuteczne, nie byłoby grubych ludzi. To samoakceptacja jest podstawą dbania o siebie. Ponieważ osoby o silnej samoocenie częściej podejmują pozytywne zachowania zdrowotne. Bierze się to z praktyki. Badania pokazują bowiem, że ucząc się doceniać swoje ciała takimi, jakie są obecnie, nawet jeśli różnią się one od tego co chcielibyśmy mieć lub generują ambiwalentne uczucia, mamy większą zdolność do dbania o siebie i utrzymania pożądanych zachowań zdrowotnych.

Krytycy tego podejścia boją się, że ludzie żyjąc bez strachu porzucą wszelkie zasady i zaczną jeść bez opamiętania. Dowody temu zaprzeczają. Jakość diety zwykle się poprawia a w najgorszym przypadku utrzymuje. Waga nie wzrasta. Co stoi w opozycji do tego co dzieje się przy zawstydzaniu ludzi z powodu wagi. To próba kontroli apetytu kończy się wzrostem wagi w dłuższej perspektywie czasu.

To właśnie stygmatyzacja wagi napędza epidemię otyłości i niszczy zdrowie. Stygmatyzacja wagi jest związana z podwyższoną śmiertelnością oraz przewlekłymi chorobami. Na wiele sposobów przyczynia się do tycia. Dlatego najbardziej skutecznym i etycznym podejściem do problemu jest skierowanie działań ku tym którzy przyczyniają się do stygmatyzacji wagi, by to oni zmienili swoje zachowanie i nastawienie odnoście tych ludzi, których piętnowanie wagi dotyczy.

Czy dzięki piętnowaniu wagi, zawstydzaniu, napędzaniu fobii tłuszczowej jesteśmy zdrowsi?

Co się zmieniło od kiedy ja byłam dzieckiem i jeden gruby uczeń w klasie był pośmiewiskiem? Ano tyle, że teraz połowa dzieci w klasie jest gruba, a społeczeństwo grubsze niż kiedykolwiek. Zaburzenia odżywiania są plagą a jednym z głównych tematów rozmów ludzi są diety i kompleksy. Możemy śmiało powiedzieć, że nie, stygmatyzacja wagi nie przyniosła nic dobrego, nie działa tak jak się zakłada. Przynosi odwrotne skutki.

Najnowsze badania wskazują na to, że piętnowanie wagi może wywoływać zmiany fizjologiczne i behawioralne związane z problemami metabolicznymi i zwiększonym przyrostem masy ciała.

W eksperymentach laboratoryjnych, gdy uczestnicy badania są zmanipulowani, aby doświadczyć stygmatyzacji wagi, zaczynają oni więcej jeść i tracą kontakt z własnym ciałem, a poziom kortyzolu (hormon stresu wpływający na otyłość) jest wyższy w porównaniu do grupy kontrolnej. Dzieje się tak szczególnie wśród tych osób, które mają nadwagę lub widzą siebie jako grube.

Ludzie którzy doświadczają dyskryminacji z powodu wagi mają 60% większe ryzyko przedwczesnej śmierci niezależnie od BMI.

Dzieci uważane przez rodziców za grube, niezależnie od swojego BMI, są bardziej zagrożone tym że naprawdę będą otyłe. Samo przeświadczenie danej osoby że jest gruba (niezależnie od BMI) powiązane jest z negatywnymi reakcjami zachodzącymi w ciele – stany zapalne (wysokie stężenie we krwi białka C-reaktywnego), nadciśnienie, triglicerydy, podwyższony cholesterol, cukrzyca typu II.

Zaprzestanie piętnowania wagi, zawstydzania i dyskryminacji, jak przekonują naukowcy, poprawi zdrowie i jakość życia milionów ludzi, niezależnie od ich rozmiaru. Ludzie z grupy o “normalnej” wadze padają ofiarom fobii tłuszczowej i tak samo angażują się w działania szkodzące zdrowiu by schudnąć lub utrzymać wagę. Pomimo kilkudziesięciu lat badań naukowych i tak wielu dowodów na to, że stygmatyzacja wagi jest tak bardzo szkodliwa i nieskuteczna (no chyba że jej celem jest to by społeczeństwo tyło i chorowało) – te dane są ignorowane.

W The Lancet czytamy:

Poza tym, że piętnowanie wagi ma związek ze wzrostem nadwagi i otyłości, przyczynia się też do zaburzeń odżywiania i zwiększonego spożycia kalorii, co sugeruje, że zajęcie się problemem dyskryminacji i łagodzenie jej może być skuteczną interwencją zdrowia publicznego w walce z otyłością.

Źródła: