A co gdyby „spalanie tłuszczu z brzucha, pozbywanie się “upartych boczków” i “nieestetycznego cellulitu” było stratą czasu i lokowaniem energii w złym miejscu? Czy przyszło ci to kiedyś do głowy? Czasami bierze mnie taka nerwa bo zwykle staram się działać logicznie i praktycznie. I gdy widzę że tłum głupieje podążając za niesprawdzonymi i nieprzemyślanymi radami to nie umiem tego przetrawić. Pojęcie dbania o siebie i wzór na osiągnięcie zdrowia są poważnie wykrzywione. Można odnieść wrażenie, że bez całkowitego poświęcenia wszystkiego co się ma (czasu, pieniędzy, relacji, przyjemności) nie ma mowy o dbaniu o siebie. Co za bzdura. Denerwuje mnie to strasznie.

Bo czy ja naprawdę chcę nosić pudełka z jedzeniem na imieniny cioci, nie jeść kremówki z koleżanką, niedosypiać żeby rano ugotować jedzenie na później i jeszcze wcisnąć trening zanim wyjdę z domu? Czy ja jestem tego pewna, że chcę odsunąć się od ludzi żeby mi nie przeszkadzali w dążeniu do celu, by oni potem byli pod wrażeniem moich osiągnięć? W imię czego? Przepraszam jakich osiągnięć? Już to zrobiłam, nie było fajnie.

Spalanie tłuszczu z brzucha było moim koszmarem nocnym

Nie chciał zniknąć. Miałam już wszelkie objawy niedożywienia. Było mi okropnie zimno, ciągle łapał mnie ból głowy, zmagałam się ze stanami depresyjnymi a ta piekielna fałdka na brzuchu i tak zostawała. Chodakowska wywijała zgrabnymi nóżkami na Turbo spalaniu a moje ciągle grube łydki i falująca fałdka nie chciały za nic w świecie ustąpić. Nie mogłam zrozumieć dlaczego. Przez wiele długich, smutnych lat.

Będę szczera

Szczególnie mocno wpłynęły na mnie materiały które przygotowuję do opracowania o utracie okresu (już niedługo ebook będzie dostępny). Okazuje się, że rzeczywistość nie jest taka jaką się nam prezentuje. Kobiety wcale nie korzystają na restrykcyjnym trybie życia (czysta micha, treningi, samotność). Ale o tym wkrótce.

Pewne fakty trzeba sobie wyjaśnić, podoba nam się to czy nie. To takie oczywistości które czasami są trudne do zaakceptowania (ach te wymówki) ale nie bardzo można się z nimi kłócić.

Wszyscy potrzebujemy:

  • aktywności fizycznej w tym jakiejś wersji gimnastyki i conajmniej regularnych spacerów
  • świadomego jedzenia w tym umiejętności funkcjonowania w świecie pełnym szybkich przekąsek i diet cud
  • tolerancji, empatii i zrozumienia siebie oraz drugiego człowieka

Czego absolutnie nie potrzebujemy:

  • spalania “upartych boczków”, pozbywania się “nieestetycznego cellulitu”, redukcji “zbędnej fałdki” na brzuchu, brzoskwinki w miejscu tyłka
  • straszenia ludzi jedzeniem i wciskania im dogmatów dietetycznych, wmawiając im przy okazji, że ich ciała absolutnie nie potrafią decydować o tym co i ile jeść
  • promowania nienawiści do ciała, kompleksów, jednej jedynej właściwej sylwetki

czytaj również: 8 rzeczy których nie warto robić dla zdrowia

Potrzebujemy aktywności fizycznej jak powietrza. Ciało musi się ruszać. Z tym nie ma co dyskutować. Modelka plus size musi to robić, pani Hela z klatki obok, Franek z sąsiedztwa, filigranowa Monika co mieszka koło szkoły. To kwestia zachowania ruchomości stawów, zadbania o to by narządy wewnętrzne nie były otłuszczone. Poważna sprawa.

Podejrzewam, że nikt nie chce być tą starszą panią która nie może podnieść rąk ponieważ nigdy się nie gimnastykowała. Nikt nie chce być trzydziestoparoletnim Markiem, który ze stresu i chronicznego braku chęci i umiejętności zadbania o siebie ma poważny problem z otłuszczonymi narządami wewnętrznymi. Ale Basią, która od lat zarzyna swoje ciało ćwicząc ponad miarę i jedząc zbyt mało, co już w młodym wieku nabawiła się osteoporozy i arytmii też nikt nie chce być.

Złoty środek istnieje. Trzeba tylko trochę chęci, dobrej woli i logicznego myślenia, którego nam często brakuje. Łatwo się zgubić bo po pierwsze jest zbyt dużo błędnych informacji na temat dbania o siebie a po drugie często narzuca się ludziom takie działania i takie ideały z którymi sobie nie poradzą. Słowa są proste. Wkomponowanie rad w życie już mniej. Nie można nikomu siłą narzucić dobrych zmian, Basia i starsza pani mają prawo do życia po swojemu.

Jedzenie nie może być trudne. Potrzebujemy umiejętności poruszania się w środowisku pełnym szybkiego jedzenia, jedzenia które ma bardzo długą datę przydatności i niewiele wartości odżywczych, w świecie chorych zaleceń żywieniowych które czynią życie bardzo nieprzyjemnym i smutnym, w świecie w którym zabrania się nam kultywowania tradycji i nakazuje robienie pierogów ruskich na mące kasztanowej i bez sera oraz pizzy na spodzie z kalafiora.

Nie uciekniemy od tego przynajmniej nie tak szybko ale trzeba się nauczyć z tym wszystkim żyć, wyciągać wnioski i brać dla siebie to, co najlepsze. Naprawdę jest łatwo straszyć, proponować katering dietetyczny dla zabieganych, tworzyć jadłospisy wymagające tyle poświęcenia że większość rezygnuje, tłumaczyć czego nie wolno i tworzyć długie listy zakazów i nakazów. A gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Znacznie trudniej jest nauczyć ludzi poruszać się w tym świecie rozumiejąc, że każdy z nas ma inne zdolności, charakter i potrzeby. Ten świat nie jest taki zły. Gdyby się wszystkiemu przyjrzeć jest masa rzeczy za które możemy być wdzięczni. Korzystajmy z tego zamiast siebie wyniszczać.

Masz wybór

Społeczeństwo nie postępuje logicznie, daje się porwać chwili, jest emocjonalne i pełne frustracji. Trzeba z tym żyć. Ale jako jednostka mamy wybór. Nie zmienimy pewnych wydarzeń, sytuacji ale możemy zmienić naszą reakcję na nie.

Nie jesteśmy stworzeni do tego by być na diecie, walczyć z boczkami, fałdką na brzuchu i niewymodelowanym ciałem. Oczywiście każdy może to robić we własnym zakresie i na własną odpowiedzialność. Fajnie jednak gdyby nie ciągnął za tym tłumu. W drugą stronę również to działa. Nie jesteśmy stworzeni do siedzenia i jedzenia byle czego, byle jak i całkowicie bezmyślnie. Każdy ma do tego prawo ale również powinien to robić na własną odpowiedzialność i ze świadomością, że jeśli założył rodzinę to jego zachowanie jest wzorem dla jego dzieci. Dzieci będą go naśladować.

Myśl. W głębi serca doskonale wiesz które działania ci nie sprzyjają. A jeśli do tej pory nie przyszło ci to do głowy to teraz to przemyślisz. Wielu ludzi będzie starało narzucić ci swoje zdanie, coś sprzedać, na coś namówić. Ale decyzja zawsze jest twoja. Ciało też jest twoje. Znasz swoje limity. Wiesz jak się czujesz gdy nie akceptujesz swoich predyspozycji albo gdy nie dbasz o siebie.

Doskonale wiesz. Możesz nie wiedzieć jeszcze co z tym wszystkim robić. Nie rodzimy się z wiedzą jak dobrze żyć. Sięgnij po pomoc jeśli tego potrzebujesz. Pamiętaj tylko, że pomoc oznacza wsparcie a nie narzucanie opinii.

Poznaj EBOOK, z którego nauczysz się wszystkiego czego potrzebujesz wiedzieć o głodzie i sytości – klik