Wsiadając do samolotu który miał mnie zabrać w moją pierwszą podróż do Paryża nie myślałam wcale o wieży Eiffla ani o tym że zobaczę Luwr, Katedrę Notre Dame czy słynną Champs-Elysees. Kiedy wylądowałam moją pierwszą myślą było – gdzie jest McDonald’s, potrzebuję kawy!

Kiedy z dnia na dzień okazało się, że prawdopodobnie zostanę bez środków do życia i bez dachu nad głową moją pierwszą myślą było… zgadniesz? “Postaram się mocno schudnąć w krótkim czasie, wtedy wszystko się ułoży”.

A to ja, zastanawiająca się jak grubo wyjdę na zdjęciu

A to ja, zastanawiająca się jak grubo wyjdę na zdjęciu

Będąc w Paryżu mój przyszły wówczas mąż rozpaczał, że nie będzie miał już szansy na zrobienie pamiątkowego zdjęcia przed wieżą Eiffla. Ja byłam smutna, że nie uda nam się zjeść francuskiego śniadania. On chciał mi robić zdjęcia ja panicznie się tych zdjęć bałam bo co jeśli na zdjęciu wyjdzie jakaś brzydka fałdka.

Jedni pomyślą, że to skrajna głupota. Inni doskonale zrozumieją moje rozterki. Bo to wszystko zależy od doświadczeń życiowych i stanu psychicznego. Ja w tamtych momentach mając 25-27 lat i depresję myślałam, że życie się skończyło. Dla mnie. Bo wszyscy inni ludzie radzą sobie, ale dla mnie jest już za późno.

Można byłoby pomyśleć, że sama się w ten system wkręciłam na własne życzenie. Ale czy ja miałam wybór? Od dziecka tłumaczono mi, że tylko bardzo szczupła kobieta jest piękna. Tylko bardzo szczupła kobieta zasługuje na szacunek. Chwalono mnie tylko za zrzucone kilogramy. Media przekonywały, że figura jest przepustką do sukcesu. Aktorki tłumaczyły, że figura nastolatki daje im więcej ról. A ja z własnego doświadczenia wiedziałam, że figurę nastolatki miałam tylko przez krótki czas gimnazjum, po diecie 600kcal. Dodanie kanapki na śniadanie kosztowało mnie 5kg na plus w kilka miesięcy. Ot trzeba się było z tym pogodzić.

Czy ten system jest normalny, dbający o zdrowie i dobrą kondycję psychiczną człowieka? Nie jest, oczywiście że nie jest. Co ja bym teraz dała za to by móc jutro wsiąść w samolot i znaleźć się znów w Paryżu? Dzisiejszy stan epidemii cudownie weryfikuje nasze rozterki i priorytety. To pozostaje dla każdego do przemyślenia.

To z mojej woli walki o przemycenie odrobiny normalności do życia ludzi zrodziły się projekty Antydieta I Jedzenie Intuicyjne. Kiedy startowałam z Antydietą nie znałam żadnych ruchów ani ludzi, którzy głośno sprzeciwialiby się systemowi i pokazywali co się z nami dzieje. Co dzieje się z ludźmi, którzy czują, że nie mają innego wyboru tylko dopasować się bez względu na koszty.

Jest diabelnie ciężko przebić się przez mur społecznych przekonań i tej wizji, że każdy powinien dążyć do perfekcyjnej figury, że ta figura to jest przepustka do zdrowia. Ale kiedy przypominam sobie Paryż i stracone lata myślę o tych wszystkich młodych ludziach którzy dopiero wchodzą w dorosłość. Z całego serca życzę im i nam wszystkim by ta kultura rozpłynęła się  jak nieprzyjemny sen o poranku.