Wyobraź sobie piękny słoneczny dzień. Lekki letni wieczorny wiaterek rozwiewa ci włosy. Wracasz do domu umęczona i przeszczęśliwa. Spędziłaś 2 godziny na rowerze w doborowym towarzystwie. Uśmiałaś się po pachy i zjadłaś pyszne lody. Czujesz że żyjesz. Do pewnego momentu…

Masz BDD więc wracasz do domu, przeglądasz się w lustrze i wszystko znika. Znika całe szczęście które cię wcześniej przepełniało. No bo jak można być takim szczęśliwym gdy się wygląda tak jak ty? Z pewnością wyglądałaś na tym rowerze nieestetycznie. W ogóle nie zasługujesz na bycie szczęśliwą, nie z takim ciałem.

„Jedynym momentem, gdy patrzę w lustro, jest nakładanie eyelinera rano i zdejmowanie go nocą. Nie interesuje mnie mój wygląd. Nadal cierpię na dysmorfię ciała, więc może to być dla mnie bardzo rozpraszające. Robienie tego pomogło mi skoncentrować się na robieniu postępów i robieniu rzeczy, które wzbogacają moje życie, takich jak rozwój mojej kariery i związki. To daje mi wspaniałe poczucie własnej wartości.” Jameela Jamil

Cielesne zaburzenie dysmorficzne (ang. Body Dysmorphic Disorder, BDD) dawniej znane jako dysmorfofobia – zaburzenie psychiczne, charakteryzujące się występowaniem ciągłych obaw związanych z przekonaniem o nieestetycznym wyglądzie lub budowie ciała.

Według Wikipedii:
“Osoby z BDD zaabsorbowane są jednym lub wieloma defektami ciała, które przez innych są niezauważane lub spostrzegane są za niewielkie. Wady wyglądu mogą być ocenianie w mniej lub bardziej negatywny sposób np. mogą być uważane za nieatrakcyjne, ohydne lub nawet powodujące wygląd „jak u potwora”. Obawy są intruzywne, niechciane, absorbujące czasowo (średnio 3-8 godzin dziennie) i zwykle trudne do kontrolowania. W odpowiedzi na obawy, pojawiają się powtarzające się zachowania lub myśli, którym towarzyszy lęk lub dysforia.”

Przeglądasz się w lustrze, lusterku samochodu, oknie wystawy, tafli wody, ludzkich oczach – wszędzie gdzie się da. Porównujesz się z każdym spotkanym na ulicy człowiekiem. Jesteś potworem! Nie można cię kochać.

“Zaabsorbowanie wyglądem powoduje cierpienie i negatywnie wpływa na ważne sfery życia (np. utrudnia wchodzenie w związki czy podjęcie pracy)”

Ortoreksja, Cielesne zaburzenie dysmorficzne, Toksyczny wstyd – jestem (byłam) modelowym produktem naszych czasów.

Toksyczny wstyd 
Jak wydałam fortunę z powodu fit inspiracji 

„Zauważany jest kliniczny dystres lub upośledzenie w społecznej, zawodowej lub innej ważnej sferze funkcjonowania osoby.”

Osoby z BDD to fantastyczna grupa klientów dla medycyny estetycznej, branży FIT, dietetyki obiecującej uzyskanie idealnej sylwetki. Jako pierwsi sięgamy po wszelkie możliwe narzędzia które dadzą nam nadzieję na lepsze życie. Do ostatniej złotówki.

Sama BDD zmagam się od lat. To poważne zaburzenie, które potrafi wcisnąć w życiu pauzę i przekonać cię, że już tyle, nie zasługujesz na więcej, nie z tym wyglądem potwora.

Chodzisz jak słoń. Nogi jak kloce. Jesteś słoniem – wielka, gruba i ciężka. Taki obraz ciała wyniosłaś z lat wczesnej młodości. Cielesne zaburzenie dysmorficzne nie wzięło się znikąd. Twoja idolka z dziedziny dietetyki chwali się że ma 14% tkanki tłuszczowej czyli o wiele mniej niż potrzebuje zdrowa kobieta by funkcjonować. Ale to przecież nigdy nie chodziło o zdrowie.

Poznaj EBOOK, z którego nauczysz się wszystkiego czego potrzebujesz wiedzieć o głodzie i sytości – klik

Poznaj EBOOK, z którego nauczysz się wszystkiego czego potrzebujesz wiedzieć o głodzie i sytości – klik

Rozwiąż quiz – klik 
Pytania są następujące:
1. Jak często celowo kontrolujesz swój wygląd – 5 a może 40x dziennie?
2. W jakim stopniu czujesz się nie w porządku, brzydka, nieatrakcyjna?
3. Jak bardzo twój wygląd wywołuje u ciebie zmartwienie, rozpacz?
4. Jak często te cechy, które uważasz za problematyczne sprawiają, że unikasz spotkań towarzyskich?
5. Jak często problematyczne cechy okupują twoje myśli?
6. Jak twoje uczucia względem siebie wpływają na twój związek?
7. Jak problematyczne cechy wpływają na twoją zdolność do pracy i nauki?
8. Jaki wpływ twój obraz siebie ma na twoje życie towarzyskie?
9. Do jakiego stopnia uważasz, że twój wygląd jest najważniejszy w tym kim jesteś?

Wynik mojego testu wskazywał na konieczność konsultacji ze specjalistą.

Sama świadomość że ja mam taką przypadłość dała mi kopa by o siebie walczyć, by założyć sukienkę i uczestniczyć w przyjęciu na którym będą inni ludzie. By jeść, nie głodzić się. By nie bać się rozwijać zawodowo.

Świadomość ta pozwoliła mi zrozumieć dlaczego ciałopozytywność, pomimo że to wspaniały ruch, u mnie wywołuje niepokój, takie poczucie że jestem zmęczona, niepasująca, to nie o mnie. Szanuję swoje ciało. Kocham je za to co dla mnie robi. Decyduję jednak przestać patrzeć na nie, być niewolnikiem tego jak je widzę.

Co się stanie kiedy przestanę patrzeć w lustra? Wiem dokładnie jaki będzie wynik. Przestanę odczuwać ten rozdzierający ból. Żadnego lustra to również żadnego selfie. Czy bez kontrolowania siebie 100 razy dziennie przestanę o siebie dbać? Mój Boże nie! Zacznę dbać bardziej bo będę nielubić siebie o wiele mniej. A może całkiem porzucę negatywne uczucia i skupię się na szacunku do swojego ciała?

Czy cialoneutralność jest tym, co pomoże nam wygrać z niechęcią do nas samych? Nie wiem. Mam nadzieję że tak. Czy oglądałaś film z Amy Schumer “Jestem taka piękna”? Genialnie byłoby się obudzić któregoś dnia i wierzyć, że jest się pięknym. Ale o ile się nie poddamy hipnozie (może warto byłoby spróbować!) to raczej nie nastąpi. Także spróbujmy żyć jakby wygląd się nie liczył. To esencja ciałoneutralności.

Możesz żyć ze swoim ciałem szanując go i tyle. Jedyny problem jaki wiąże się z tym podejściem to – co jeśli wygląd to coś na czym opiera się twoja tożsamość, czujesz że nie masz niczego innego do zaoferowania? Myślę, że wiele z nas stoi przed takim dylematem. Ale to jest kłamstwo naszej kultury, absolutna nieprawda. Masz znacznie więcej do ofiarowania tylko pozwól sobie to zauważyć.

Leczenie BDD polega na zastosowaniu psychoterapii i jeżeli jest to potrzebne, antydepresantów. Nie bój się sięgnąć po pomoc.

Dzisiaj taki jest mój plan – pożegnam lustra jak Jameela i pozwolę sobie żyć. Zachęcam cię do podjęcia wyzwania razem ze mną.