Porzuć diety – odzyskaj poczucie skuteczności

Najłatwiej znaleźć wroga i skupić wszystkie siły na walce z nim. Można się w ten sposób poczuć relatywnie bezpiecznym. Ale jest to komfort oparty o unikanie problemu, a nie o rozwiazanie..
Wychowałam się w latach 90. i 2000., za czasów Britney Spears i Spice Girls, co wyjściowo dało mi poczucie wysokiej skuteczności. Nie wiem czy to zasługa czasów, czy wychowania, ale ja naprawdę wierzyłam, że chcieć to móc. Miałam wrażenie, że moje ciało należy do mnie i jeśli zdecyduję schudnąć, to tak się stanie. Czułam się w ten sposób dość długo, do 2012 roku włącznie. Później wszystko legło w gruzach. Przestałam czuć się, jakbym miała jakąkolwiek kontrolę – jedynie ścisła dieta mogła mnie uratować.
Zbiegło się to z niepowodzeniem w pracy, która miała stać się moją karierą. Zamiast skoncentrować się na odrodzeniu ze zgliszczy, wybrałam skupienie się na dietetyce. I tak rozpoczął się mój koszmar, trwający do 2019 roku. Ortoreksja, bo tak nazywało się zaburzenie, w które wpadłam, zamroziło moje życie na wiele lat. Okres pandemii był dla mnie początkiem odrodzenia – coś jak zmarzlina przedwiośnia i pierwiosnki wyłaniające się ze śniegu.
Jest takie angielskie powiedzenie: „What you resist, persists.” (To, czemu się opierasz, trwa). I tak właśnie dzieje się z jedzeniem, dietami, ciałem. Im bardziej człowiek stara się walczyć z tym, by nie jeść, tym bardziej chce mu się jeść. Im mocniej zapiera się, by odmówić sobie czekolady, tym ta czekolada uśmiecha się słodziej. Koniec końców ma się wrażenie, jakby jedzenie przejęło władzę nad ciałem i umysłem, jak aktor pociągający za sznurki drewnianych lalek.
Nie pomaga fakt, że w mediach pełno jest „guru”, którzy mają rzekomo tajemną wiedzę na temat właściwego jedzenia. Oni wiedzą, a my, którzy straciliśmy kontrolę, możemy tylko odetchnąć i nauczyć się czegoś od NICH.
Dzielą się oni na obozy, posiadające wzajemnie wykluczające się informacje. Wśród nich są kapłani diety roślinnej, zalecający spożywanie 40–50 g błonnika dziennie i całkowitą rezygnację z pokarmów pochodzenia zwierzęcego, by uchronić się przed nowotworami, cukrzycą, nadciśnieniem, wysokim cholesterolem i pozbyć się choroby otyłościowej. Część z nas zaczyna w tym obozie, zajadając się rano owsianką z malinami. Kiedy ten sposób okaże się nieskuteczny, męczący albo nierealny do zastosowania, można stać się wyznawcą drugiego obozu – keto. Polega to na doświadczeniu łaski mądrości płynącej od nowego guru, który przekonuje, że błonnik jest zbędny, a jedynym właściwym pokarmem jest mięso i jajka. Nagle okazuje się, że wysoki cholesterol, cukrzyca, nadciśnienie, nowotwory i choroba otyłościowa brały się właśnie z owsianki z malinami! Czas na soczyste steki.
Teraz już wszystko wiadomo i można spać spokojnie. Skoro winowajca został odnaleziony, wystarczy się od niego trzymać z daleka, a wszystko będzie dobrze.
Nie udało się? Nie ma strachu. Najnowszy trend polega na jedzeniu głównie białka – 2 g na każdy kilogram ciała, a jeśli zostaną kalorie, można uzupełnić je warzywami, owocami i tłuszczem.
Cśśś… słyszę jakiś głos. Ktoś podpowiada, że to nie jest nowy trend, bo przecież to już kiedyś było – nazywało się to dietą Dukana.
Nie każdy zdecyduje się na któryś z tych obozów, jednak jakiś warto sobie znaleźć, by wiedzieć, czego się bać. Wiadomo przecież, że kiedy zna się wroga, można się przed nim obronić i wieść spokojne życie. Tym sposobem wrogiem stają się węglowodany, pokarmy bez certyfikatu eko/bio, zboża, gluten, tłuszcze nasycone, tłuszcze roślinne, węglowodany łatwostrawne, produkty mleczne, pokarm jedzony o niewłaściwej godzinie, ze zbyt dużą ilością błonnika lub bez niego, pokarm ugotowany. Możliwości jest mnóstwo, każdy znajdzie coś dla siebie.
Łączy je jeden podstawowy problem – utrata poczucia skuteczności.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto wskaże winnego naszych problemów.
Cukier jest narkotykiem i trzeba się od niego trzymać z daleka. Nie, to wysoko przetworzone jedzenie uzależnia i od niego trzeba stronić. A może to jedzenie jako całość nas uzależnia i ratuje nas tylko klub anonimowych żarłoków?
Cóż, z jednym możemy się wszyscy zgodzić: każdy jest uzależniony od jedzenia – bez niego umieramy.
Wszyscy umrzemy, jedząc. Ach, ten wstrętny pokarm. Bez niego nie da się żyć, a przez niego się umiera. Jak to możliwe, że matka natura tak się pomyliła?
Może jednak to nie jedzenie jest problemem???
Może warto byłoby zostawić biedne jedzenie w spokoju i rozejrzeć się wokół? Co sprawia, że żyjemy, cieszymy się, mamy energię i radość? Jeśli dla kogoś jest to okno żywieniowe i krwisty stek z eko wołowiny albo owsianka z malinami na napoju migdałowym, gratuluję odnalezienia przepisu na szczęście.
Jeśli jednak nie, to może warto zwrócić się ku sobie?
Skoro od lat szuka się wroga w jedzeniu i nadal nie udało się osiągnąć zadowolenia, bo jedyną stałą jest utrata kontroli, mam nieśmiałą sugestię. Co by było, gdyby przestać walczyć z czymś naturalnym – jedzeniem – odzyskać poczucie sprawczości, wyzbyć się wyuczonej bezradności i nauczyć współpracować z własnym ciałem?
Jedzenie nami nie rządzi i nas nie uzależnia.
Możemy się tak czuć, ale zwykle sami do tego doprowadzamy. Czasem dzieje się to przez trudne doświadczenia lub z chęci bycia chudym. Nasz organizm został stworzony do radzenia sobie z niedoborem jedzenia poprzez gromadzenie zapasów. Jeśli stworzysz sobie niedobór, będziesz się przejadać. To proste jak zasada – jeśli wyjdziesz na deszcz podczas oberwania chmury, nie ważne jak się zabezpieczysz, zmokniesz.
Możemy jeść wszystko i nie tracić kontroli. Jedzenie może być dla nas neutralne, jeśli je zrozumiemy i nauczymy się współpracować z własnym ciałem i umysłem.
Rzuć wszystkie diety i odzyskaj poczucie skuteczności w życiu. Masz do tego potencjał, nawet jeśli teraz tego nie czujesz.
Zastanawiasz się jak to zrobić?
Ja też się zastanawiałam i znalazłam odpowiedź, ale zajęło mi to 7 lat!
Spisałam wszystko czarno na białym.
Możesz tak jak ja samodzielnie odkrywać temat, albo skorzystać z mojego doświadczenia.
Tutaj spisałam jak to się stało, że zaczęłam się panicznie bać jedzenia.
Tutaj dowiesz się dlaczego dlaczego przez diety tracimy kontrolę i jak zacząć rehabilitację.
Tutaj dowiesz się jak uspokoić jedzenie po dietach.
Tutaj umówisz się ze mną na indywidualną konsultację.
Rzuć diety już dziś, jedzenie nie jest wrogiem!





