Mariola ma zwyczaj jedzenia bardzo obfitych kolacji. Pomimo, że nie czuje wieczorem silnego głodu tłumaczy sobie konieczność zjedzenia dużego posiłku tym, że przecież przez cały dzień nic nie jadła. To znaczy nie jadła prawdziwego posiłku mówiąc precyzyjnie. Bo faktycznie nie usiadła przy stole i nie skonsumowała ani śniadania ani obiadu. Zajęta malutkim dzieckiem ciągle nie ma na to czasu. Zasiada do posiłku dopiero gdy mąż wraca z pracy. To jest ich rytuał.

Dzień Marioli zaczyna się bardzo wcześnie. Zuzia budzi ją już o 5 rano i domaga się karmienia. Jako, że Mariola nie karmi już piersią nie musi uważać na to, co je. Zaraz po karmieniu robi sobie dużą kawę latte z syropem karmelowym. Nie ma czasu na śniadanie, ale przygotowuje kanapki dla męża. Później znów karmi córeczkę. Robi jej mini knapeczki w kształcie serduszek, kułeczek i mini dinozaurów. Pozostałości z wycinanki wkłada do buzi a piękne kształty kładzie na talerzyku córeczki.

Kiedy po południu teściowa wpada z wizytą przynosi ze sobą ciasteczka. Kobieta stawia na stole herbatę i oblewane czekoladą herbatniki od teściowej. Je 2, tłumacząc gościowi że nic jeszcze dzisiaj nie jadła. Tym samym nie naraża się na uszczypliwe komentarze, że nie robi nic z pociążowym brzuszkiem (2 ciastka to niewiele). Gdy gość wychodzi na talerzyku pozostaje półtorej ciastka. Przecież nie będzie tego magazynować, teściowa nie mogła dojeść? I te półtorej ciastka ląduje w buzi Marioli.

Do wieczora Mariola dokończy jeszcze kilka łyżek zupy której córka nie chciała, i zje pół jabłka, garść chrupek kukurydzianych, wypije karton soku pomarańczowego.

Mariola przez cały dzień nie zjadła posiłku. Ale czy nic nie zjadła? Mariola nie usiadła do posiłku, ale w jej żołądku wylądowało conajmniej 1000kcal.

Po co przytaczam ci przypadek Marioli? Byś zrozumiał/a jedną z ważniejszych lekcji Jedzenia Intuicyjnego jaką jest uważne jedzenie. Nie jedz bezmyślnie. Wydziel czas na posiłek.

  • nie jedz na stojąco
  • nie oglądaj telewizji w trakcie jedzenia
  • nie przewijaj postów na insta
  • nie komentuj nowego artykułu
  • nie czytaj książki
  • nie rozmawiaj przez telefon
  • nie prasuj
  • nie pracuj przy komputerze
  • itd.

Jeśli nie możesz zjeść uważnie każdego posiłku, ustal że przynajmniej jeden zjadasz w spokoju, przy stole, ciesząc się nim.

W Jedzeniu Intuicyjnym często przewija się temat skupienia na jedzeniu by móc je doświadczać całym sobą. Jedzenie to piękna rzecz i ma być celebrowane. Zawsze gdy możesz wygospodarować chwilę czasu dla siebie, wyciszyć się na kilka chwil zrób to i zjedz w spokoju. To będzie całkowicie inne doznanie.

Wiem jakie to kuszące by wziąć do ręki kilka ciasteczek ze stołu, włączyć telewizor albo odpalić media społecznościowe i podgryzać ciasto po ciastku. Jednakże namawiam cię by nie robić z tego zwyczaju. Tracisz wiele przyjemności z jedzenia. Przegapiasz doznania związane z pełnią smaku, uczuciem nadgryzania i chrupnięcia. Nie zauważasz też momentu gdy masz już dość lub tego że smakołyk nie smakuje już tak dobrze jak na początku. Nie mówię – nigdy tego nie rób. Mówię – nie rób z tego tradycji.

Nieraz się łapie na tym, że otwieram szafkę, widzę jedzenie i zaczynam coś pakować do buzi. Momentalnie uświadamiam sobie, że działam na autopilocie. Nie zawsze coś z tym robie. Czasami kontynuuje, innym razem odkładam jedzenie, a czasami siadam przy stole i jem. Bycie świadomym tego, co się robi, przełamanie autopilota jest wspaniałym wstępem do świadomego, uważnego jedzenia. Ciągle zdarza mi się zjeść coś małego przed kolacją, bezmyślnie. Później żałuje bo kolacja nie smakuje już tak dobrze.

Są 2 nawyki, które nas gubią

  • brak rutyny w jedzeniu posiłków
  • jedzenie ukradkiem

Pierwszy czyli brak rutyny, wynika w dużej mierze z tego, że ludzie są bardziej zajęci niż kiedyś. Sama zdaję sobie sprawę z tego, że godzinę którą poświęcam na czytanie komentarzy, przeglądanie YouTube’a czy sprawdzanie co się dzieje na świecie mogłabym przeznaczyć na coś innego. W moim domu nigdy nie było takiej sztywnej pory posiłków, zasad że je się przy stole. Nie było pewności, że o danej godzinie będziemy jeść. Nigdy nie wiedziałam czy wracając ze szkoły zjem obiad czy przyjdzie mi czekać do wieczora na coś ciepłego. Nie jadłam śniadań przed szkołą, poza pierwszymi latami podstawówki nie zawsze nosiłam ze sobą kanapkę. U mnie nikt nie dbał o jedzenie.

Wiem, że są rodziny dbające o posiłki, lubiące rutyny, uczące zdrowych nawyków. Ale są też takie (jak moja), które tego nie robią. Dzieci a później dorośli mają problem z odnalezieniem się w dorosłym świecie jedzenia. Wszytko jest przypadkowe. I tutaj rodzi się problem bo my żyjemy w kulturze diet. Od całkowitej samowolki przechodzimy do bardzo restrykcyjnych jadłospisów. Do niedawna kaloryczność 1000-1200kcal była typowym zaleceniem dla osób odchudzających się. To nowość, że zaleca się klientom redukcje 200-300kcal dziennie tłumacząc że w skali roku da to 10-15kg mniej. Przecież my zawsze chcieliśmy 10kg w miesiąć, dla mega metamorfozy.

Nic dziwnego, że wyrabiamy sobie drugi problematyczny nawyk – jedzenia ukradkiem, podjadania. Deficyt 200kcal dziennie jest dla większości ludzi do przyjęcia, może być niezauważony. To w sumie kwestia 2 łyżek oleju i jednej kostki czekolady dziennie mniej. Mało nie? Ale jeśli od lat próbujemy różnych dukanów, atkinsów i postów to nie dziwmy się, że potem podjadamy. Tylko troszeczkę, tylko jeden kęs 20x dziennie.

Tego nie wolno, tamto jest rakotwórcze, od tego rośnie tyłek. Za zjedzenie tego dostaniesz krytyczne spojrzenie od żony. Za ten majonez na kanapce matka będzie przez godzinę robić ci wyrzuty. A po tym sosie ze słoika poczujesz się jak zdrajca bo bierzesz udział w wyzwaniu na Facebooku i postanowiłaś sobie że koniec z gotowcami. Jasne że będziesz jeść w ukryciu. Bo jeśli zjesz batonik w pracy to wszystkie koleżanki będą się patrzeć. Lepiej zjeść na korytarzu, wyjmując z kieszonki po kawałeczku by nikt nie widział.

I tak zjemy to co chcemy. Prędzej czy później. Jeśli nie przy stole w przerwie obiadowej to w trakcie napadu objadania się. Albo ukradkiem po każdym wejściu do kuchni skubiąc po troszeczkę.

Jedzenie się celebruje

Nie jedzmy byle jak. Doceniajmy posiłki. By nie mieć wrażenia że żyjemy powietrzem, by nie czuć się winnymi, by nie przegapić radości z jedzenia. Jedzenie jest ważne.

W Jedzeniu Intuicyjnym uczę was jak stworzyć rutynę, dzięki której wasze ciało się uspokoi, zaufa że jedzenie zawsze jest dostępne. Uczę też jak cieszyć się jedzeniem, jeść bez poczucia winy, bez wstydu. Bo jedzenie się celebruje! Ono jest jednym z największych przyjemności na tym świecie. Pamiętaj o tym.

czytaj również:

Skutki uboczne odchudzania o których się nie mówi

Fazy Jedzenia Intuicyjnego weterana diet 

Zainteresowany konsultacją? 

Napisz na jedzenieintuicyjne@gmail.com lub przejdź do strony – konsultacje