Złota era żywienia (której nigdy nie było)

Co łączy starożytnych myślicieli, rewolucję przemysłową i dzisiejszych guru odżywiania? Więcej niż myślisz.
Influenserzy przekonują nas, że dawniej jadano naturalnie a ludzie byli szczupli i zdrowi. Dzisiaj przemysł spożywczy nas truje i uzależnia od swoich chemicznych produktów.
Kiedyś musiało być lepiej. Takie są prawa natury. Owoc w pierwszym stadium jest zielony, następnie dojrzewa, a później ulega zepsuciu. Podobnie niezdarne i zależne od rodziców dziecko, dorasta, aż w końcu staje się stare.
Idąc tym tropem, ludzkość musiała kiedyś znaleźć się w okresie rozkwitu, gdy nie doskwierała jej epidemia otyłości, jedzeniu można było bezwzględnie zaufać a człowiek żył długo i szczęśliwie. To tak zwany raj miniony, który dzisiaj możemy jedynie wspominać z nostalgią. Teraz doświadczamy bowiem upadku moralnego, charakterystycznego dla „zgniłego zachodu”, który przejada się na śmierć przetworzonym, niezdrowym jedzeniem.
Wydaje się to logiczne i przekonujące.
I ja myślałam w ten sposób, aż do przeczytania książki Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą Hansa Roslinga i książki religioznawcy Alana Levinovitza Glutenowe kłamstwo i inne mity o tym co jemy.
Czy to możliwe, że podobnie do nas myśleli nasi starożytni przodkowie i przedstawiciele kolejnych epok? Przyjrzyjmy się temu.
O tęsknocie za prostotą (w starożytności)
(Teraz wyobraź sobie dźwięk kasety przewijanej do tyłu)
Starożytne Chiny
W tradycyjnej kulturze chińskiej pięć zbóż (ryż, proso, pszenica, jęczmień i soja) symbolizowało podstawy cywilizacji i porządku społecznego. Przykładów ich znaczenia można szukać w mitach i legendach starożytnych Chin, a także w całej historii państwa. W reakcji na te tradycje rozwinęła się koncepcja BIGU, czyli sprzeciwu wobec czczenia tych zbóż. Grupa taoistycznych mnichów postulowała odrzucenie ich z diety, uważając, że są obciążeniem dla ciała i więzieniem dla ducha. Rezygnacja z nich symbolizowała sprzeciw dla fundamentów cywilizacji: rolnictwa, hierarchii i instytucji państwowych. Cywilizacja narzuca zasady, tempo życia, struktury i nadmierny dobrobyt, jeśli więc nie jesz jej wytworów, odzyskujesz wolność i czystość.
Mnisi wysuwali mocne postulaty, obiecując, że taka dieta zapobiega starzeniu, daje odporność na broń, pozwala wygnać demony, neutralizować trucizny, leczyć choroby i wiele więcej. Dieta bezzbożowa miała prowadzić do transcendencji, umożliwiać latanie a nawet teleportację.
Jak podaje tradycja:
„Ci, którzy jedzą mięso, są odważni i dzicy; ci, którzy jedzą zboża, są mądrzy i zręczni; ci, którzy jedzą qi, są boscy i długowieczni; ci, którzy nie jedzą, są nieśmiertelni i uduchowieni”.
Obok tej specjalnej diety istotne były też… suplementy wytwarzane przez mnichów. Brzmi znajomo? Czyżby już wtedy rewolucyjna myśl wiązała się z zarabianiem?
Rewolucja przemysłowa
Angielska zaraza
W XVIII wiecznej Anglii pojawił się prawdziwy niepokój związany z tyjącym społeczeństwem. Thomas Short w traktacie O przyczynach i skutkach korpulentności alarmował, że żadna epoka nie przyniosła tak daleko posuniętego zjawiska korpulentności co ta. On, jak i wielu innych uczonych tego okresu zalecało swoim pacjentom rezygnację z tłustych mięs i tłustych potraw.
Pochodzący ze Szkocji, znany lekarz George Cheyne, nazwał otyłość „angielską zarazą”, chorobą bogatych, leniwych i wygodnickich. U niego samego waga w pewnym momencie przekroczyła 200kg. Jak mówił, doprowadziło go do tego nadmierne picie i jedzenie w tawernach w towarzystwie przyjaciół. Odchudzając się, został orędownikiem wegetarianizmu. Przeszedł kurację leczniczą opartą o niskotłuszczową dietę, głównie roślinną, jedząc zboża, mleko, owoce, warzywa i jadalne korzenie. Resztę życia spędził edukując społeczeństwo na temat skutków wysokiej wagi, których sam doświadczył, zachęcając do ćwiczeń fizycznych i niskotłuszczowej diety wegetariańskiej.
Chirurg William Wad zauważył, że tyją również niewolnicy pracujący na plantacjach trzciny cukrowej. W swojej książce z 1813 roku Luźne uwagi o korpulencji, czyli otyłość jako choroba, za tycie obwinił dogadzanie sobie szczególnie pokarmami mięsnymi i w ramach leczenia szczególnie zalecał dietę roślinną, jednak nie uznawał wyższości żadnej z diet, mówiąc przede wszystkim o znaczeniu umiaru.
Ślady dyskusji o przybieraniu na wadze obecne są też w tekstach innych krajów europejskich. Już w latach 80. XVII wieku w doktorskiej rozprawie o tytule ObesitasKarl Christian Leisner napisał, że Niemcy mają predyspozycję do grubości. W tym samym okresie francuski lekarz Gaspard Bachot opisywał rady dla tych którzy chcą schudnąć. Zalecał ruch, odrzucenie jedzenia tłustych mięs i zup, spożywania alkoholu, mniej snu oraz więcej nauki. Zauważył też, że kobiety generalnie są grubsze od mężczyzn, z tkanką tłuszczową odkładającą się wokół brzucha. Sprzeciwiał się opinii, że tycie jest jedynie wynikiem osobistych nawyków. Uważał że niektórzy mają do tego predyspozycje i z natury ważą więcej, niezależnie od tego, ile jedzą. Opowiadał nawet historię pewnego mężczyzny, który pomimo drakońskiej diety nie schudł, a wręcz zachorował i w końcu zmarł.
Dobrobyt
Stosunkowo wielu autorów czasów rewolucji przemysłowej rozprawiało o tyciu i odchudzaniu.
Co się naprawdę wówczas stało? Nastąpił znaczny rozwój cywilizacji i poprawa bytu.Wraz z rewolucją przemysłową i wzrostem bogactwa ludzie zaczęli przybierać na wadze, nie tylko ci zamożni. Nie trzeba było już tak ciężko pracować by zdobyć jedzenie. Obfitość chleba, cukru, mięsa i piwa wywołała więc panikę otyłości. Lekarze i pisarze ostrzegali przed rozleniwieniem klasy średniej, tłumacząc, że społeczeństwo je więcej niż kiedykolwiek i przy okazji traci lekkość, sprawność i zdrowie.
Echa tego samego problemu słychać było wcześniej w starożytnym Rzymie. Żyjący w II w. n.e. Galen, lekarz i filozof był jednym z pierwszych, którzy opisali i leczyli przypadki tak zwanej otyłości klinicznej, którą nazwał polysarkos. Do tego typu pacjentów zaliczał osoby, które nie były w stanie chodzić bez pocenia się, ze względu na rozmiar brzucha nie dosięgające stołu, mające trudności z oddychaniem, nie mogące myć się samodzielnie. Tycie w starożytnym Rzymie dotyczyło przede wszystkim osób zamożnych i sportowców. Najwięcej przypadków wyjątkowo wysokiej wagi opisano wśród władców, polityków, emerytowanych atletów i gladiatorów. Dla filozofów (jak Platon czy Arystoteles) problemem była słabość charakteru, a nie samo jedzenie. Widzieli w dietetycznych wyborach kwestię nie tylko zdrowia, ale moralności – wzorzec, który powtarzać się będzie przez następne wieki.
Skoro już jesteśmy przy antycznej Europie, to powiedzmy sobie też coś o Egipcie, czyli czasach będących starożytnością dla Rzymian. Otóż badania naukowców pokazały, że zamożni Egipcjanie cierpieli na te same dolegliwości co i dzisiejsze społeczeństwo: choroby serca, nadciśnienie, cukrzyca, niedoczynność tarczycy, otyłość. Nie byli oni wcale tak szczupli jak przedstawiają malowidła i rzeźby. Wiele odkrytych zmumifikowanych ciał świadczyło o otyłości za życia. Wśród przykładów był faraon Ramzes III żyjący w XII w. p.n.e.. Cukrzycę po raz pierwszy udokumentowano w XVI w. p.n.e.. Egipcjanie lubili dobre jedzenie i alkohol, tak samo zresztą jak Rzymianie i ludzie wszystkich epok. Różnica polega na tym, że dzisiaj nie trzeba być zamożnym by dobrze jeść.
Krytyka rewolucji przemysłowej
Początkiem XIX wieku zaczęły się pojawiać głosy, że zarówno zwierzęta jak i ludzie chorują skażeni cywilizacją. Tłumaczono, że kiedyś zwierzęta umierały ze starości bądź w wyniku obrażeń, a po udomowieniu zaczęły chorować. Obwiniano za wszystko niemoralną nowoczesną dietę, opartą na jedzeniu mięsa. Lekarz William Lambe, wierzył, że dieta roślinna i woda destylowana leczą wszystkie choroby w tym nowotwory.
Sylvester Graham, prezbiteriański, wędrowny pastor zasłynął krytyką spożywania przetworzonego, nowoczesnego jedzenia i stymulantów jak kawa, herbata, alkohol i nikotyna. Graham przestrzegał przed przemiałem zboża i nienaturalnym jedzeniem, które psuło moralność i ciało. Sam niemal 200 lat temu piekł chleb wolny od chemicznych dodatków charakterystycznych dla pieczywa z wielkich fabryk. W swoim Traktacie o chlebie i wypieku chleba Graham napisał:
„Tysiące ludzi w życiu publicznym przez lata, a może i przez całe życie, będzie jadło najnędzniejsze śmieci, jakie można sobie wyobrazić w postaci chleba, i nigdy nie pomyśli, że mogą dostać coś lepszego, ani nawet że jedzenie tak ohydnego jedzenia jest złem”.
Wierzył, że jego produkty pełnoziarniste mogą to wszystko zmienić. To od niego wzięła się nazwa chleba graham.
Podobnego zdania był wynalazca płatków kukurydzianych i masła orzechowego, John Harvey Kellogg. Pod koniec XIX wieku Amerykanie jedli bardzo ciężkie śniadania: tłuste mięsa, słone i słodkie potrawy, ziemniaki smażone na starym tłuszczu, ogółem dużo węglowodanów a do tego kawy i alkoholu. Wielu cierpiało na „dyspepsję”, powszechny ból brzucha. John Harvey Kellogg stworzył dla pacjentów swojego sanatorium – lekkie, łatwe do strawienia i nieobciążające płatki kukurydziane, mające ulżyć ich chorym na dyspesję (niestrawność) żołądkom.
Jego brat Will zobaczył, że ich potencjał jest ogromny. Większość ludzi nie była chora, tylko zmęczona uciążliwym gotowaniem. Matki wstawały o świcie, rozpalały w piecu i gotowały by nakarmić rodzinę czymś ciepłym. Do pierwotnego wynalazku wystarczyło dodać soli i cukru, by płatki J.H. Kellogga stały się uniwersalnym, smacznym, szybkim śniadaniem. Will wprowadził modyfikacje wbrew woli brata. W 1906 roku Amerykanom w końcu udało się karmić rodzinę bez godzin spędzonych przy garach. Nawet ojciec mógł zrobić takie śniadanie. Płatki stały się małą rewolucją.
Kellog nie dbał o sam biznes, uczył ludzi jak robić płatki w domu. Otwarcie krytykował nowoczesną dietę, efekt ewolucji przemysłowej, uważając ją za przyczynę chorób. Uważał, że roślinny styl życia przeciwdziała skutkom współczesnego, uprzemysłowionego społeczeństwa. Wierzył, że człowiek powinien żyć w zgodzie z naturą: ruszać się więcej, dbać o higienę i jeść prosto – głównie pełne ziarna, mało mięsa. Mówił, że ostre przyprawy, tłuste mięsa i bogate sosy nie tylko szkodzą żołądkowi, ale też „pobudzają zmysły” i prowadzą do grzesznych zachowań. Płatki śniadaniowe miały być rozwiązaniem, lekkim jedzeniem, które wyciszy ciało i oddali pokusy. Stanowiły symbol tego, w co wierzył Kellog. Były lekkie, proste i roślinne.
XX wiek
Makrobiotyka
XX wiek przywitał ludzkość tą samą silną tęsknotą za naturalnym jedzeniem. Na Europę rozszerzył się wpływ makrobiotyki. Znów pojawiła się obietnica zdrowia przez prostotę i powrót do rytmów natury.
Korzenie makrobiotyki sięgają próby przywrócenia przez rządzący Japonią ród Tokugawa tradycyjnego modelu żywieniowego. Chodziło o przeciwstawienie się trendom przywiezionym z Europy przez chrześcijańskich misjonarzy, które nie pasowały do realiów Japonii. By umocnić nowe zasady powiązano je z filozofią buddyzmu zen. Dieta zaczęła być postrzegana jako sposób na zdrowe i długie życie, oraz zapobieganie otyłości jak u przyjezdnych Europejczyków.
Makrobiotykę, początkowo opartą na ścisłych zasadach i produktach japońskich, opisał i przystosował do europejskich realiów George Ohsawa w pierwszej połowie XX wieku. Z czasem przyjęliśmy ją jako skomplikowany system dietetycznego i moralnego porządku i kolejny sposób na to, by uwierzyć, że istnieje jakiś „prostszy” świat, z którego się wywodzimy.
Czy biblijny Daniel zaaprobowałby dietę Paleo?
Odwieczna tęsknota
Gdy świat przyspiesza, rośnie pragnienie powrotu do czasów dawnej harmonii, której najpewniej nigdy nie było.
Charakterystycznym przykładem złudzenia, że im dalej wstecz, tym lepiej jest dieta paleo. Zgodnie z przekonaniem, że ciało zostało zaprojektowane dla dawnego świata, współczesne jedzenie tylko je osłabia. By wrócić do właściwego życia naszych przodków myśliwych-zbieraczy, trzeba sięgnąć do czasów jeszcze sprzed okresu Starożytnego Egiptu. Jeśli człowiek odrzuci zboża, cukier, rolnictwo i współczesną obróbkę żywności, to odzyska witalność utraconą gdzieś pomiędzy rewolucją neolityczną a erą supermarketów.
Tęsknota za czystością dietetyczną nie jest wynalazkiem współczesności. Ma głębokie korzenie. Już w starożytnych tekstach religijnych odnajdujemy przekonanie, że pewne sposoby odżywiania są czystsze, bardziej zgodne z zamysłem wyższej siły.
W Starym Testamencie przeczytamy:
„Daniel powziął postanowienie, by się nie kalać potrawami królewskimi ani winem, które król pijał. Poprosił więc nadzorcę służby dworskiej, by nie musiał się kalać.”
W przypowieści Daniel zabrany w niewolę do Babilonu rezygnuje z jedzenia potraw, które mogły być nieczystymi według prawa żydowskiego. Świeckim odpowiednikiem Boga była natura, do której tęskni nie tylko nasza epoka.
Ten sam schemat
Wszędzie pojawia się ten sam wzór. Każda epoka — od starożytnych mnichów po zwolenników paleo — obiecuje powrót do czystości poprzez jedzenie. Każda mówi, że upadek zaczął się wtedy, kiedy odsunęliśmy się od natury i wybraliśmy nowoczesność. Każda tworzy własny raj utracony za którym tęskni. I każda próbuje nas do niego przywrócić, uważając swoje czasy za symbol utraconego zdrowia.
Tymczasem powinniśmy z tego wyciągnąć w końcu jakieś sensowne wnioski. Tam gdzie następuje rozwój cywilizacji i rośnie dobrobyt, tam też poszerza się talia, tak zamożnych obywateli, jak i biedniejszych. Nic się tu nie zmieniło od starożytności.
Ten czas, gdy szczupli, zwinni ludzie dożywali późnej starości jedząc pyszne, naturalne jedzenie może kiedyś faktycznie stanie się rzeczywistością? Przyjdzie nam jeszcze na to zaczekać.
Może dla odmiany my staniemy się tymi, którzy nie będą zmian uważać za zagrożenie i nauczą się z nimi funkcjonować, mądrze korzystając z tego co w nich najlepsze?
Następnym razem, gdy influencerka obieca ci zdrowie dzięki powrocie do diety przodków, zapytaj: których? Mnichów odrzucających zboża? Anglików z czasu paniki XVIII wieku? A może Sylvestra Grahama, sprzeciwiającego się masowej produkcji żywności swojej epoki?
Ja osobiście zwróciłabym się ku czasom antycznego Rzymu, które nie krytykowały rozwoju a jedynie zalecały umiarkowane korzystanie z dobrodziejstw cywilizacji, okraszone odpowiednią dawką aktywności fizycznej.
źródła 21.11.2025 rok
- https://scholarlycommons.pacific.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1035&context=cop-facbooks
- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21558530/
- https://www.forbes.com/sites/priceonomics/2016/05/17/the-surprising-reason-why-dr-john-harvey-kellogg-invented-corn-flakes/
- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15366758/
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Makrobiotyka
- https://pure.manchester.ac.uk/ws/portalfiles/portal/82043309/Laes._Fatness_and_Thinness.pdf
- https://en.wikipedia.org/wiki/Bigu_(grain_avoidance)
- https://en.wikipedia.org/wiki/William_Lambe_(physician)
- https://dublin.jezuici.pl/tysiaclatka/Dn.html
- https://apcz.umk.pl/TiCz/article/view/49288
- https://en.wikipedia.org/wiki/Sylvester_Graham
- Alan Levinovitz Glutenowe kłamstwo i inne mity o tym co jemy. 2015
- Doctoral thesis. Bodyweight and Shape in Early Modern Germany c. 1480-1620. Holly Rachel Fletcher, Murray Edwards College
- https://mkasu.journals.ekb.eg/article_212664_2212bba44226fa736f02beda277a0792.pdf

